Rekomendacje dla naszego klubu

Pażdziernik na Chorwacji 2013

Wspaniała atmosfera, przyjazny Kapitan, ciekawe zakątki, i na dodatek ostatki ładnej pogody, dziękuję za kolejną przygodę i pozdrawiam. 

Zbyszek z Krakowa

Chorwacja - październik 2013

Bardzo ciekawy rejs szkoleniowo - rekreacyjny prowadzony przez skippera Adama. Duża dawka wiedzy i humoru, do tego wspaniała załoga, delfiny!

Robert z Legionowa

Sycylia - wrzesień 2013

Adam jest najspokojniejszym skipperem jakiego spotkałem. Wszystkie założenia rejsu, zarówno Pań i jak i Panów zostały zrealizowane. Szkolenia przeprowadzone i wulkany zwiedzone. Mimo, że Eol miał kaprysy w tym czasie, to i tak pożeglowaliśmy i przechyły były i poczucie pełnego bezpieczeństwa. Polecam serdecznie.

Adam z Raszyna

Chorwacja - sierpień 2013

Sierpniowy rejs pod skrzydłami/żaglami Pawła - wypoczynek, przygoda i … żal, że tak szybko minęło…

Joanna z Warszawy

Bardzo fajny rejs (dorośli + nastoletnie dzieci) pod profesjonalną opieką Pawła Czerwińskiego. Dobrze dobrana trasa - długość, zatoczki na kąpanie, miejsca noclegowe, trochę zwiedzania. Obawialiśmy się, że w sezonie będzie duży tłok - był, ale docieraliśmy we właściwe miejsca we właściwym czasie i nie mieliśmy problemów ze znalezieniem bojki. Paweł prowadzi łódź i załogę spokojnie i profesjonalnie. Bardzo polecam tego typu rejs wszystkim tym, którzy nie mają wielkich doświadczeń żeglarskich, może nawet trochę obawiają się takiej przygody - będziecie w dobrych rękach i spędzicie fantastyczny tydzień na bezpiecznym i przyjemnym żeglowaniu.

Tomasz z Warszawy

Chorwacja - sierpień 2013

Bardzo fajny rejs (dorośli + nastoletnie dzieci) pod profesjonalną opieką Pawła Czerwińskiego. Dobrze dobrana trasa - długość, zatoczki na kąpanie, miejsca noclegowe, trochę zwiedzania. Obawialiśmy się, że w sezonie będzie duży tłok - był, ale docieraliśmy we właściwe miejsca we właściwym czasie i nie mieliśmy problemów ze znalezieniem bojki. Paweł prowadzi łódź i załogę spokojnie i profesjonalnie. Bardzo polecam tego typu rejs wszystkim tym, którzy nie mają wielkich doświadczeń żeglarskich, może nawet trochę obawiają się takiej przygody - będziecie w dobrych rękach i spędzicie fantastyczny tydzień na bezpiecznym i przyjemnym żeglowaniu.

Tomasz z Warszawy

Chorwacja - maj/czerwiec 2013

Trudno zdobyć mi się na właściwą w tym miejscu emfazę bo rejs był przefantastyczny więc napiszę na spokojnie. Jestem pod wrażeniem panowania kapitana Pawła nad całością tematu. Każdego dnia dopływaliśmy tam gdzie mieliśmy dopłynać, bez wrażenia ciągłego pośpiechu lub kręcenia się w miejscu. W każdych warunkach, od burzy do flauty, przy dowolnych manewrach, czuło się, że łódka i załoga są pod kontrolą, a przy tym wszyscy mieliśmy świetną zabawę. Praktycznie od pierwszego dnia rejsu grupa osób, które wcześniej praktycznie się nie znały stała się zgraną załogą. Po tygodniu nie było lekko się rozstawać, ale jednocześnie wiedzieliśmy, 'że kiedyś na pewno wrócimy tu znów’. Ogromne dzięki dla całej załogi, kapitana Pawła i chorwackich wysp.

Zdenek z Warszawy

Chorwacja - maj 2013

Chciałam wystawić  rekomendację dla Pawła Czerwińskiego, ktróry poprowadził nasz rejs w końcu maja 2013 w Chorwacji.  Trasa była szczegółowo przygotowana, dopasowana do oczekiwań i możliwości załogi. Sprawność, kompetencje, odpowiedzialność i wiedza Pawła, złożyły się na niezapomniane, wspaniale przeżycie, które było zarówno żeglarską przygodą, jak też świetną możliwością oderwanie się od codzienności, po prostu niesamowitym odpoczynkiem wśród wyjątkowych ludzi i krajobrazów.

Marta

Chorwacja  - wrzesien 2012

To byla moja pierwsza zeglarska przygoda. Musze przyznac, ze organizacja od samego poczatku byla bardzo dobra. Odpowiednie informacje wyslane z wyprzedzeniem, wiadomo bylo co zabrac, ile i kiedy zaplacic, jaka bedzie trasa - takie rzeczy dla mnie sa bardzo wazne.

Skipper Paweł okazal sie nie tylko doswiadczonym, umiejetnym  i  opanowanym kapitanem, ale  takze cierpliwym,wesołym i bardzo koleżeńskim czlowiekiem, ktoremu mozna zaufac. Czuliśmy się na jachcie bardzo bezpiecznie, bo bylismy pod wspaniala opieka.. :-)  Podobalo mi sie rowniez, ze kazdy z nas byl zachecony do pomocy w zeglarskich i codziennych obowiazkach i robil co chcial, co rowniez wplynelo na swietna atmosfere wsrod zalogi. Dzieki Pawlowi zaloga swietnie sie ze soba czula i zgrala.

Poza tym jacht byl wygodny i komfortowo wyposazony (kazda kajuta miala swoja lazienke)! :-) 

Trasa byla zalezna od pogody, ale zobaczylismy piekne miejsca - Krka National Park, Primosten, urokliwe zatoczki.. Najlepsze bylo to, ze gdzie nam sie podobalo i bylo bezpiecznie rzucalismy kotwice i cieszyli z zycia.. Ech, to byl na prawde wspanialy rejs, pelen niezapomnianych wrazen! 

Polecam Chorwacje, samo żeglowanie i żeglowanie z Pawłem!

Kasia z Manchesteru, UK

Chorwacja- wrzesień 2012

Dobra atmosfera, przygoda i wspaniałe wspomnienia, w ten sposób najlepiej opisać wrażenia z rejsu z Pawłem, dobry skipper, polecam każdemu kto pragnie przygód i chce poznać świat. Wszystko prowadzone w profesjonalny i odpowiedzialny sposób, od razu wiadomo, że jest się w dobrych rękach.

Magda z Lędzin

Chorwacja - wrzesień 2012

Świetny rejs, załoga dobrana i zżyta od pierwszego dnia. Skipper doświadczony, rozsądny, spokojny i nie tracący głowy w trudnych chwilach. Firmę można śmiało można polecić każdemu prawdziwemu żeglarzowi!

Mikołaj z Warszawy

Chorwacja - wrzesień 2012

Świetny i niezapomniany rejs! Skipper Paweł był niesamowicie cierpliwy, opanowany, a jednocześnie zabawny, wesoły i koleżeński. Jestem pod wrażeniem jego umiejętności i doświadczenia. Czuliśmy się na jachcie swobodnie, ale i zarazem bezpiecznie, zwłaszcza ja, ponieważ był to mój pierwszy rejs w ogóle, więc miałam wcześniej sporo wątpliwości. Wygodny jacht, fajna trasa, piękne widoki, kąpiele morskie, świetna, od początku rejsu zgrana załoga, rewelacyjny kapitan, znakomita atmosfera, mnóstwo śmiechu, a i tańca nie brakowało ;) Po prostu rewelacyjna morska przygoda.

Polecam żeglowanie z Pawłem!

BETI z Siemianowic

Lofoty czerwiec 2010

Kapitan łagodny ale usystematyzowany i fachowiec, rejon zna dobrze. Wszystkie założenia programu rejsu zostały zrealizowane. No i te orły, maskonury i dorsze!!! Łowione prosto z morza i niemalże bezpośrednio do kambuza.

Osobiście polecam.

Bohdan z Inowrocławia

Chorwacja - wrzesień 2011

Szukasz skippera? Nie pierwszego, lepszego z nagłej łapanki internetowej, a takiego, którego wiedzy i umiejętnościom, nabytym w praktyce, można zawierzyć życie i mienie, dbałość o bezpieczeństwo każe, np. mieć oko na kąpiących się nocą załogantów. 

Szukasz skippera znającego region, co pozwala wybrać najlepsze akweny i porty, wysoka kultura osobista zapewnia bezbolesne współprzebywanie na ograniczonej przestrzeni, prośby o pomoc (np. odbieranie mooringu) załoga spełnia z uśmiechem?

Jeśli tak jest, to Paweł z którym mieliśmy przyjemność pływać to idealny wybór. 

Polecam z czystym sumieniem!

Maciek


Rejs Wieloryby Norwegia 2011

Pływam od lat po Bałtyku, Północnym, Atlantyku. W 2008 opłynąłem Horn. Ale wrażenia z rejsu "wieloryby" na zawsze zapadną mi w głowie. Atmosfera na jachcie stworzona przez Bazyla - skippera, oglądanie różnych gatunków ptaków, orek i w końcu 30-to tonowych kaszalotów, przy jednocześnie łagodnej pogodzie, pozwoliło na przeżycie super fajnego urlopu. Wyprawa godna polecenia.

Pozdrawiam

Michał w Warszawy


Chorwacja 2011 i znowu było miło … 

Był to kameralny (4 lub 6 osobowy!) rejs pod opieką Pawła. W kilku słowach - tydzień relaksu połączony z nauką żeglowania. Uroczo spędzony czas. Bezstresowa wędrówka po Adriatyku na południe (albo na północ!) od Zadaru. Mieliśmy czas zarówno na ostre żeglowanie jak i kąpiele w morzu i w winie. Co warte podkreślenia razem ustalaliśmy kolejne etapy podróży. Nic na siłę. Ten czas mieliśmy spędzić miło i tak właśnie było. Gorąco polecam ...

Fajnie jest tak dobrze się bawić aby wszystkiego dobrze nie pamiętać  :)

Piotr 

P.S. W sumie jak mógłbym nie polecać? To w końcu drugi rejs z Pawłem i

z całą pewnością nie ostatni. :-D


Chorwacja - wrzesień 2010. Połknęliśmy bakcyla ...

Namówieni przez Pawła popłynęliśmy na nasz pierwszy w życiu rejs. Kapitanem formalnie był Adam, ale obaj panowie, Adam i Paweł, odpowiadali za trasę rejsu, nasze bezpieczeństwo i komfort. Z czystym sumieniem możemy każdego z nich polecić jako kapitana i towarzysza na każdy rejs.

Podczas tygodniowego rejsu wykorzystaliśmy każdy dzień, aby nie tylko cieszyć się samym żeglowaniem, ale też dopłynąć w kolejne ciekawe i piękne miejsca. Na jachcie wszyscy od początku czuliśmy się bezpiecznie i wygodnie, po instruktażu zapewnionym przez Adama oraz dzięki cierpliwej pomocy przy wszelkich kłopotach. Choć nie znaliśmy wcześniej Adama, od pierwszego spotkania stał się naszym kolegą. Dzięki wesołemu usposobieniu i skłonności do żartów zjednał sobie od razu wszystkich członków załogi. Paweł wziął na siebie wszystkie sprawy organizacyjne oraz w większej części sterowanie. O tym jak udany był to rejs świadczy to, że wszyscy połknęliśmy bakcyla żeglarskiej przygody i wybraliśmy się na kolejne rejsy.

Agnieszka i Piotr z Warszawy

Majówka 2010 w Chorwacji czyli Człowiek za burtą

Skuteczność i sprawność Kapitana 100%. Byłem za burtą i zostałem skutecznie i sprawnie podjęty mimo średnich warunków i małego doświadczenia reszty załogi.

Pozdrawiam

Jarek z Irlandii

Rejs Pula - Wenecja - Pula 2011. Rejs fenomenalny :)

Długo zastanawiałam się nad fenomenem udanego rejsu. Naszej wyprawie sprzyjało wszystko: sympatyczne towarzystwo spragnione nowych wrażeń, luksusowe jachty, ciekawe miejsca, które odwiedziliśmy, sam Neptun -zapewniając nam doskonałą pogodę do pływania pod żaglami oraz moczenia się w morzu i najważniejsze: skipperzy. Paweł, który prowadził nasz katamaran z wprawą zatroszczył się, aby każdy uczestnik mógł zrealizować to na rejsie, czego chciał. Chętni doskonalili umiejętności żeglarskie pod Jego okiem, chorzy zostali przez Pawła cierpliwie zatroszczeni, leniuchy zażywały kąpieli słonecznej na pokładzie sącząc smakowite drinki, kto chciał wykazać się umiejętnościami kulinarnymi - gotował, kto był głodny - zjadał to, co ugotowano, wytrawni gracze w kości zostali ograni przez żółtodziobów, śmiałkowie zostali wciągnięci na maszt, a bohaterzy uratowali ponton z zaprzyjaźnionego katamaranu. A wszyscy razem doskonale bawili się w towarzystwie Pawła, który okazał się prawdziwym pasjonatem pozytywnie zakręconym na punkcie pływania pod żaglami, którego najbardziej cieszyło to, że może się tą pasją z kimś podzielić.  Myślę, ze udało się to znakomicie. 

Pawle (i Adamie) - dzięki. 

Aha i jeszcze jedno - chłopaki, do zobaczenia na morzu :-)

Ahoj Przygodo! 

Kasia z Katowic


Rejs Pula - Wenecja - Pula 2011. Nic już nie będzie jak dawniej ...

Jeśli nigdy nie pływaliście z Adamem i wydaje Wam się, że po powrocie z rejsu wszystko będzie jak dawniej - to się mylicie! Moje dotychczasowe plany na życie legły w gruzach przy tym człowieku! Pomimo tego, że 12 razy byłem w Chorwacji na lądzie - teraz zobaczyłem ją prawdziwą! Już ustawiam swoje plany na najbliższe miesiące tak, aby móc popływać po Lofotach, Karaibach i na pewno jeszcze wiele razy po Adriatyku!

Ahoj Przygodo! 

Mirek z Bydgoszczy


Rejs Pula - Wenecja - Pula 2011. Było naprawdę super ...

Mój pierwszy morski rejs, połączony ze szkoleniem. Dzięki Adamowi i Pawłowi oraz ich podejściu do żeglarstwa było naprawdę super. Do tej pory żeglowałem tylko po mazurach ale od tego rejsu wyprawa na morze będzie stałym punktem na liście wypadów urlopowych. I zapewne będę się jeszcze szkolił u Adama.

Pozdrawiam

Artur z Wrocławia

Rejs Turcja 2011. Jak powiedział Pompejusz "Navigare necesse est, vivere non est necesse"

To był mój pierwszy rejs. Miałam same wątpliwości. Jestem typem samotnika, a tu - 12 osób na jachcie. Lubię czuć grunt pod nogami, a tu głębiny morskie. Nie umiem dobrze pływać, a tu do dna kilka dobrych metrów. A jak było? Fantastycznie. Ludzie przemili, weseli. Skipper - nie dosyć, że świetny fachowiec, to jeszcze inteligentny i dowcipny. Morze wspaniałe, widoki przepiękne. Wiatr rozwiewa smutek. Fale rozpryskują niepokój.  Słońce rozświetla marzenia. Morze wypełnia duszę radością. Nie zauważasz kiedy stajesz się szczęśliwy.

Może Pompejusz miał rację mówiąc "Navigare necesse est, vivere non est necesse"? Może i tak, ale ja wiem na pewno, że od tego rejsu żeglowanie będzie stałym punktem mojego życia, gdyż po prostu dla mnie "vivere est navigare", a żeglować będę z Adamem.

Monika z Warszawy

Dołączamy się Moniko do Twojej opinii. Doskonale to ujęłaś. Pompejusz miał rację mówiąc "Navigare necesse est, vivere non est necesse"!!! Ten rejs był wspaniały pod każdym względem. Na pewno warto pływać z klubem SAILING WHALE.

Lucyna i Jan z Zielonej Góry

Rejs Turcja 2011. Sailing Whale jest mistrzem świata we wszystkim, co robi ...

Rejs był cudowny! Pływaliśmy dużym i bardzo wygodnym jachtem w 12 osób, większość czasu siedzieliśmy całą ekipą razem na pokładzie, gadaliśmy, śmialiśmy się i nuciliśmy Boba Marleya, a jak ktoś chciał w samotności poczytać książkę, to nie było problemu, bo jacht był serio spory. Pogoda była świetna, padało tylko jednego dnia, a to sprawiło, że poczułam się jak taki stary wilk morski co mu żaden deszcz nie straszny! Woda cieplutka, ale jak jej temperatura spadła do 29 stopni, to niektórzy z nas ogłosili bunt, że w takiej zimnej to oni się nie kąpią :)

Spotkaliśmy parkę delfinów, latające ryby, a na lądzie żółwie, co było fantastyczne. Żeglowaliśmy całe dnie, zatrzymując się co jakiś czas w ślicznych zatokach, by popływać albo dopłynąć pontonem do lądu i zobaczyć, co tam ciekawego jest. A było spoko - a to ruiny jakiegoś zamku, a to ruiny całego miasta z teatrami i świątyniami, a to z kolei po prostu fenomenalna roślinność. Wiało na tyle, żeby szybko płynąć, ale nie aż tak, żeby fale powodowały mdłości. Wszystko wspominam bardzo dobrze a nawet lepiej, ale czymże byłoby to wszystko, gdyby nie super ludzie? Nieważne gdzie, ważne z kim! A załoga była genialna!

Wszyscy wyluzowani, uśmiechnięci, opaleni i szczęśliwi, generalnie żartom i śmiechom nie było końca. Dorota (pozdro!) super gotowała i nawet udało się jej zaciągnąć mnie do kuchni (to jest spory wyczyn), a nasz super skipper Adam (pozdro!) wszystko ogarniał i z uśmiechem na twarzy odpowiadał na moje wszystkie pytania. Od samego początku pokazywał mi co i jak obsługiwać na jachcie morskim, uczył ustalania trasy... Adam wprowadzał na jachcie atmosferę luzu i bezpieczeństwa, jednocześnie, i to było fajne. Cały czas jestem pod wrażeniem jego umiejętności i mam nadzieję na jeszcze nie jeden wspólny rejs, bo po pierwsze było fantastycznie, a po drugie mam nadzieję się czegoś od niego nauczyć. SAILING WHALE jest mistrzem świata we wszystkim, co robi!

Pozdrowienia

Kasia z Warszawy


Rejs na Lofoty w 2007 roku. Żyć i nie umierać ...

Do dziś świetnie wspominam wypad na Lofoty w 2007 roku !:) Trafiła nam się świetna,słoneczna pogoda, kąpaliśmy się nawet w Morzu Norweskim!:)

To były niezapomniane przeżycia i widoki. Gdy dojechaliśmy do portu nie mogłam przestać robić zdjęć, nigdy w życiu czegoś tak pięknego nie widziałam.

I na dodatek cała dobę dnie było jasno - tyle czasu na podziwianie tej tajemniczej krainy... Góry, woda, renifery, łosie, wielkie ryby, i wiatr w żaglach.

Żyć nie umierać!! Pozdrawiam całą załogę i skippera!

Dorota z Warszawy


Super rejs Lofoty 2008. Gwarancja dobrej zabawy ...

Trzy lata temu postanowiliśmy wybrać  się z żoną na rejs po Lofotach. Musiałem poszukać w Internecie na mapie gdzie są Lofoty bo nie wiedziałem. Przy okazji zacząłem czytać co piszą ci którzy już tam byli. Po raz pierwszy wciągnęły mnie czyjeś relacje, czyjeś odczucia i czytałem je, wszystko co ludzie pisali bez pobieżnego przelatywania tekstu dla wyławiania jakiś praktycznych rad. Intrygowało mnie to, że są to inne przekazy, niż o piaskach na plaży, gorącym słońcu, o knajpkach i trunkach. Miały swoją głębie, zadumę, refleksję  i magię. Będąc już tam na miejscu daleko na północy w Norwegi na Lofotach zrozumiałem dlaczego ludzie tak piszą.

To magiczna kraina gór i morza. Soczystej zieleni i śniegu na wierzchołkach gór. Krystalicznego powietrza i nie gasnącego słońca latem. To kraina lasów w których po drodze do Bodo spotkaliśmy  łosie i renifery. Widzieliśmy szybujące orły oraz stada maskonurów .To takie miejscowości jak Reine i Nusfiord gdzie wydaje się że każdy kto w nich mieszka musi być kimś niezwykłym. Wyprawa nasza ze wszech miar była udana.

Tyle żartów, śmiechu i dobrego humoru przez cały tydzień nie znalazłem  na żadnej wyprawie. Lecz wystarczyło zerknąć w bok by czuć że może za tą olbrzymią  skałą porośniętą mchem lub przy biegnących w dół niezliczonych strumieniach wody ukaże się głowa małego TROLLA bo w takiej krainie one muszą żyć naprawdę.

Teraz wieloryby.  Zawsze wiedziałem że na te wody muszę wrócić. Teraz mam olbrzymi powód do którego zachęcam wszystkich. Myślę, że warto też za powód do takiej wyprawy uznać osobę Adama Bazylczyka, który pewnie jak by mógł to zostałby przybranym ojcem wszystkich wielorybów i otoczyłby je największą czcią. Myślę że jego osoba jest gwarancją udanego rejsu na który serdecznie wszystkich namawiam.

Były i przyszły uczestnik wyprawy do Norwegii.

Grzegorz z Gliwic



Pływałeś z nami? Bardzo prosimy o Twoją rekomendację!  innych, którzy jeszcze nie wiedzą co na nich czeka na morzu i zastanawiają się czy warto z nami popłynąć :)



Klub Morski Sailing Whale © | Mapa strony